Piękny, słoneczny dzień, w BDS wielka impreza, tańce, hulanki, swawole i zdecydowanie za mało promocji cenowych, ale narodu kupa. Do Ptaka miotającego się na swym stanowsku pracy podchodzi klient, który przyjechał tylko napchać się na degustacjach czyli jaki tam z niego klient i bardzo musi coś powiedzieć.

Klient: Muszę pani powiedzieć, że przed tym waszym sklepem, to strasznie gównem śmierdzi!
Ptak: Tak, proszę pana. Specjalnie rozpyliliśmy aromat na dzisiejszą imprezę.

Kurtyna łapie się za głowę.