Kolejny dzień nie wstawiam Hondziochodu do garażu, bo przecież ma padać i czekam aż ją deszcz opłucze. Gdyż albowiem co podjadę na myjnię, to jest kolejka. K’sażaleniu, nie mam czasu stać w kolejce do myjni. Gawron by się przydał, dałoby się kluczyk i by sobie popalił papieroska w oczekiwaniu. Ech. Blaahh. A tymczasem ino mży i pojazd tylko coraz bardziej uciaplany. Za to mamy prezydenta, niech go świnia powącha.