Upał przesiedziałom w robocie. Nawet go nie zauważyłom, bo w BDS jest zimno jak w psiarni, do tego stopnia, że moje delikatne koleżanki wspomagają się grzejnikiem. Ja aż tak nisko nie upadłom, ale na halę dziś weszłom w termobluzce, którą zakładam na skuter, ze służbową koszulą przewieszoną przez ramię i trochę trwało zanim się w nią przeodziałom. Jakieś trzy godziny. Gdyż albowiem przed piątą wcale upału nie było, a już na pewno nie przy prędkości 60 kmph. Za to w drodze powrotnej było gorąco, lepko i dawało po oczach, w związku z czym skręciłom sobie w lewo, by nieco ukosem i przez wsie okoliczne przebzykać do Pabianiców, zwłaszcza że TIR siedział mi na ogonie, a ja bardzo tego nie lubię.

Zawsze zachwyca mnie, jak czasem można tylko o mały kawałek odbić od głównych szlaków i gęsto skupionych siedzib ludzkich, a wpada się w całkiem bajkowe zakątki. Wijące się piaszczyste dróżki, zboża łan zielonego aż do seldynu, ukwieconą łąkę nagle całkiem wśród lasu, wielką dziurę w całym po wydobyciu żwiru. Jazda na rowerze temu sprzyja, ale skuterkowanie także, bo można tam wjechać, gdzie samochód miałby problem, a razie czego sprawniej się ewakuować niż bicyklem. Tzn. Bzyką można, bo ona jest terenówka. Taką śliczną Vespą o talii osy, jaka niedawno stała przed BDS chyba bym się nie odważyło w obawie, że się gdzieś werżnę po ośki.

I tak sobie pyrkotałom przez przyrodę jak nieduża kosiarka spalinowa i nawet się zmęczyłom, bo wolna jazda po wertepach angażuje sporo grup mięśniowych. A gdy objawiłom się pośród miasta, to już było mniej upalnie, a za to parno i już było widać, że na zachodzie bynajmniej nie bez zmian, ale właśnie coś się szykuje. No i zdążyłom trochę poczytać, zjeść jakieś resztki, wypić kawę, bo bez kawy człowiek niemrawy i ptak, a zza sąsiednich bloków wyszło owo coś i piorunem, nomen omen, skropliło się na spragnioną ziemię. A ja kwiczałom radośnie, przyklejone do balkonowej siatki, klnąc, że mam taki słabosilny fotoaparat w telefonie. A teraz trzeba zakładać gacie, choć jeszcze huczy wokół nas i iść do Matki szykować żer na weekend.