W ramach dalszych zabaw z losem pomyślałom sobie, że mam za dużo rzeczy. To jest zresztą myśl, która pewnie prędzej czy później przyjdzie do głowy każdemu, kto ma nieustający remont i tylko wszystko przenosi z kąta w kąt. Po czym pięknego niedzielnego poranka, gdy szykowałom się do pracy, usłyszałom potworny łoskot, brzęk tłuczonego czegoś i moje płochliwe ptaszęta z kwikiem wzbiły się w powietrze. Potuptałom do źródła dzwięku i odkryłom, że półka z talerzami wzięła i się oberwała, a jej zawartość z hukiem wyjechała na środek kuchni, układając się w malowniczy stos skorup. Oczywiście, nie posiadam w swej skromnej kuchni porcelany miśnieńskiej, ale te stare talerze z Chodzieży odziedziczone po poprzednim właścicielu mieszkania bardzo lubiłom. I co gorsza życie stracił też piękny kwadratowy talerzyk z IKEI, com go dawno temu dostało w prezencie od koleżanki. W zamierzchłych czasach, gdy jeszcze miałom jakieś koleżanki. Wzdech. Życie choć piękne, tak kruche jest, zwłaszcza życie talerzyka.

Zostawiwszy ten bajzel na podłodze dosiadłom Bzyki i wyruszyłom do pracy. To jest zaleta bycia samotnym – zawsze można zostawić bajzel. Ostatnio nazbyt często mi się to zdarza i muszę się wziąć w karby, ale to akurat była wyjątkowa sytuacja. W pracy spędzałom czas głównie przekazując klientom informację, że nie mamy już basenów i wentylatorów. Niektórzy brali to na klatę, ale nie wszyscy. Niektórzy strzelali focha, bo jak to? Towar ma być!! A jak nie, to pójdą gdzie indziej. Szczęśliwej drogi, gdzie indziej też nie ma. Inni zaś nie dawali się łatwo spławić, jakby podejrzewali, że gdzieś pod nogami bunkruję stos towaru, żeby go odesłać po sezonie zamiast sprzedać.

„Jak sam pan widzi, jest pusta półka.”
„Ale może macie gdzieś w magazynie?”
„Zaręczam, że wszystko co było, sprzedało się wczoraj.”
„Ale może pani zadzwoni do tego drugiego BDS, może tam mają?”
„Ale to nie ma sensu, bo już dziś dzwoniłam i nic nie mają”
„Pani jest nieuprzejma!”
„Dziękuję, staram się jak mogę…”

To chyba ten upał tak działa. Już po zamknięciu BDS jakaś pani nie mogąc dostać się wejściem pobiegła do wyjścia i tam zażądała, żeby ją wpuścić, bo ona musi kupić basen. Rozumiem, że jest gorąco, ale nie przypuszczałom, że ludziom tak szybko się obwody przegrzewają. Może dlatego, że nie pada? W niedzielę wieczorem wyglądało to już tak obiecująco, aż się zatrzymałom na wiadukcie, żeby utrwalić ten cud natury:

2015-08-09 19.42.55Ów śliczny róż na dole chmury wywoływał przeciwległy zachód słońca, który wyglądał tak:

2015-08-09 19.43.19Niech państwo zwróci uwagę na te dynamiczne, industrialne linie linii energetycznej! Niestety, jakoś się rozeszło po kościach. Piękna chmura tkwiła sobie niewzruszona na południowym zachodzie i być może nawet się tam skraplała, bo jej urodziwy kształt klasycznego kowadła sugerował burzę.  A w mej okolicy, nie tkniętej dżdżem, zrobiło się tak:

2015-08-09 20.07.02I nie, nie jest to obóz koncentracyjny, jeno płot elektrociepłowni sąsiadującej z mym garażem. Nawiasem mówiąc, pracownicy elektrociepłowni to się chyba teraz trochę nudzą.