Nie będzie już przypadków Matki. Nie będę się już wkurzać, że nie zjedzone, za dużo zjedzone, nie to zjedzone, co trzeba. Nie będzie telefonów trzy razy dziennie, opowieści o papużkach, powtarzania po raz setny starych dowcipów, głośnego czytania kolejnej „Ani”. I mnie też będzie trochę mniej. Moja Kwoka mnie zostawiła.

Jestem najsamotniejszym jajkiem na świecie.