Jestem już ptakiem w pewnym wieku i ciekawym świata, więc w kilku interesujących miejscach byłom już to celowo, już to wpadając na nie po drodze gdzie indziej. Oczywiście, w wielu także nie byłom. Na przykład w Paryżu, marzeniu mej Matki. Nie byłom też w Puszczy Białowieskiej, choć przecież wszystko co się składa z drzew jest dla mnie pociągające. Trzeba to będzie nadrobić, bo kto by pomyślał, że cała puszcza będzie teraz zagrożona przez jedną Szyszkę. Bywam natomiast w okolicznych lasach, których jest tu całkiem sporo w odległościach rowerowych i które, że tak zacytuję za Nadleśnictwem Kolumna, „stanowią rozległe równiny peryglacjalne z rozsianymi wyspowo obszarami wydmowymi, gdzie rozpiętość wzniesień ponad poziom morza kształtuje się na poziomie 130-280m”. Daje to niezwykle urozmaicony krajobraz, gdzie porośnięte bujną trawą torfowiska sąsiadują z piaszczystymi pagórkami, na których królują sosny, mech i borówki. Jest tu nawet kilka rezerwatów i pomników przyrody, w tym „Duża Woda”, która mnie urzeka swym urokiem, przeto zawsze ciagnę tam zamiejscowych znajomych, którzy okazują się na ten urok odporni. Dawnym czasy, kiedy jeszcze bywały zimy, a nie jakieś smętne popłuczyny po nich, jezioro pięknie zamarzało i można było po nim wędrować. Teraz raczej konieczny byłby akwalung.

Poza tym są te lasy zagospodarowane jak choliera, bo wiadomo, że leśnik polski zajmuje się hodowlą drewna, co całkowicie rozumiem, bo drewno jest wspaniałym, odnawialnym surowcem i skądś trzeba je brać. Przy czym uprawa drzew również znacząco wpływa na wygląd lasu, w którym roi się od szkółek, młodników oraz poręb. I niestety, od ostatnimi czasy mocno poszerzonych i utwardzonych dróg, po których bezstresowo mógłby przejechać całkiem spory czołg, a nawet mały samolot. Dało się też popchać wózek inwalidzki, więc to jak wszystko ma swoje zady i walety. Na szczęście, pozostało jeszcze pod dostatkiem zarośniętych duktów i krętych ścieżynek, którymi można się przedzierać udając pioniera z maczetą, albo chociaż z kijaszkiem. To wszystko powoduje, że przejeżdżając lub przechodząc przez te lasy notorycznie kwiczę z zachwytu i jak mam fotoaparat, to go wyciągam. A potem oczywiście irytuję się, że na zdjęciach to już nie wygląda tak samo. A poniżej kilka letnich wspomnień, powiększanych po kliknięciu.

100_0411Dróżka dla samolotów, prosta jak w dziób strzelił.

100_0401Biała wstęga przez młodniki.

100_0402A tu dla odmiany już bardzo zielono.

100_0404Oraz stada mamroci, tfu, paproci.

100_0408I znów prosto, ale za to pod górkę, a piach łapie za koła.

100_0410A tu już więcej wilgoci i zielone wyłazi na drogę.

100_0412Tu mieszkają żaby, ryby i ważki. Nie wychodzą na zdjęciach.

100_0415W szeregu zbiórka!!