ptasia-grypa

Gniazdo Bis

Wpisy w kategorii: Profok

Mleczny dramat

7 komentarzy

Miejsce dramatu: kasa w BDS.
Osoby dramatu: Ptak Służbowy ze skanerem oraz Klient z mlekiem.

Klient, sięgając do kieszeni po środki płatnicze – A wie pani, że tak w ogóle, to mleko podrożało?
Ptak, filozoficznie – Co robić? Zima idzie, krowy słabo się niosą…

Kurtyna wije się w konwulsjach.

W ramach dalszych zabaw z losem pomyślałom sobie, że mam za dużo rzeczy. To jest zresztą myśl, która pewnie prędzej czy później przyjdzie do głowy każdemu, kto ma nieustający remont i tylko wszystko przenosi z kąta w kąt. Po czym pięknego niedzielnego poranka, gdy szykowałom się do pracy, usłyszałom potworny łoskot, brzęk tłuczonego czegoś i moje płochliwe ptaszęta z kwikiem wzbiły się w powietrze. Potuptałom do źródła dzwięku i odkryłom, że półka z talerzami wzięła i się oberwała, a jej zawartość z hukiem wyjechała na środek kuchni, układając się w malowniczy stos skorup. Oczywiście, nie posiadam w swej skromnej kuchni porcelany miśnieńskiej, ale te stare talerze z Chodzieży odziedziczone po poprzednim właścicielu mieszkania bardzo lubiłom. I co gorsza życie stracił też piękny kwadratowy talerzyk z IKEI, com go dawno temu dostało w prezencie od koleżanki. W zamierzchłych czasach, gdy jeszcze miałom jakieś koleżanki. Wzdech. Życie choć piękne, tak kruche jest, zwłaszcza życie talerzyka.

Zostawiwszy ten bajzel na podłodze dosiadłom Bzyki i wyruszyłom do pracy. To jest zaleta bycia samotnym – zawsze można zostawić bajzel. Ostatnio nazbyt często mi się to zdarza i muszę się wziąć w karby, ale to akurat była wyjątkowa sytuacja. W pracy spędzałom czas głównie przekazując klientom informację, że nie mamy już basenów i wentylatorów. Niektórzy brali to na klatę, ale nie wszyscy. Niektórzy strzelali focha, bo jak to? Towar ma być!! A jak nie, to pójdą gdzie indziej. Szczęśliwej drogi, gdzie indziej też nie ma. Inni zaś nie dawali się łatwo spławić, jakby podejrzewali, że gdzieś pod nogami bunkruję stos towaru, żeby go odesłać po sezonie zamiast sprzedać.

„Jak sam pan widzi, jest pusta półka.”
„Ale może macie gdzieś w magazynie?”
„Zaręczam, że wszystko co było, sprzedało się wczoraj.”
„Ale może pani zadzwoni do tego drugiego BDS, może tam mają?”
„Ale to nie ma sensu, bo już dziś dzwoniłam i nic nie mają”
„Pani jest nieuprzejma!”
„Dziękuję, staram się jak mogę…”

To chyba ten upał tak działa. Już po zamknięciu BDS jakaś pani nie mogąc dostać się wejściem pobiegła do wyjścia i tam zażądała, żeby ją wpuścić, bo ona musi kupić basen. Rozumiem, że jest gorąco, ale nie przypuszczałom, że ludziom tak szybko się obwody przegrzewają. Może dlatego, że nie pada? W niedzielę wieczorem wyglądało to już tak obiecująco, aż się zatrzymałom na wiadukcie, żeby utrwalić ten cud natury:

2015-08-09 19.42.55Ów śliczny róż na dole chmury wywoływał przeciwległy zachód słońca, który wyglądał tak:

2015-08-09 19.43.19Niech państwo zwróci uwagę na te dynamiczne, industrialne linie linii energetycznej! Niestety, jakoś się rozeszło po kościach. Piękna chmura tkwiła sobie niewzruszona na południowym zachodzie i być może nawet się tam skraplała, bo jej urodziwy kształt klasycznego kowadła sugerował burzę.  A w mej okolicy, nie tkniętej dżdżem, zrobiło się tak:

2015-08-09 20.07.02I nie, nie jest to obóz koncentracyjny, jeno płot elektrociepłowni sąsiadującej z mym garażem. Nawiasem mówiąc, pracownicy elektrociepłowni to się chyba teraz trochę nudzą.

Co robi przedsiębiorca, który zagubił fakturę? Udaje się tam, gdzie ją wydano, po duplikat. Jeśli zdarzyło mu się zagubić tych faktur małe stado, co poddaje w wątpliwość kompetencje jego księgowego, udaje się po duplikaty przybierając postawę nieco uniżoną, a na wieść, że otrzyma adekwatne stado duplikatów już za godzinę nie posiada się z radości, a nawet grozi konsekwencjami.

Radosny Klient: „Jak wspaniale, bardzo pani dziękuję. Odwdzięczę się, naprawdę”
Ptak: „W ramach wdzięczności należy się 5 zł i gęś” (to taka nasza tradycyjna waluta w pracy)
Klient: „Ojoj, skąd mam wziąć gęś?”
Ptak niezłomnie: „A to mnie już nie interesuje, byleby miała długą szyję!”

Nawiasem mówiąc, nie wolno nam oczywiście przyjmować, buhaha, korzyści majątkowych. Zatem kiedy pewien radosny a niesforny klient zostawił na blacie ptasie, nomen omen, mleczko i oddalił się spiesznie ścigany okrzykami „Na litość, przecież mnie z pracy wyrzucą!”, to musiałom incydent zgłosić do odpowiednich czynników, które nakazały łapówkę skarmić odwiedzającymi nas dziećmi. Dobrze, że same nie zeżarły, te czynniki.

Pogodne późnomarcowe popołudnie w BDS, ruch znikomy. Stoję sobie i obsługuję pana klienta, podczas gdy pani klientowa lekko się nudząc spaceruje wzdłuż i wszerz. Wtem wpada z przerwy koleżanka Małgo i widząc jedną nieobsługiwaną osobę szybko rzuca strategiczne pytanie:

„Państwo są razem?”

Ja do klienta konfidencjonalnie: „Ale ciekawska, prawda?”

Ponieważ widzę, że ostatnio coś wszystko swołocz, to nieco rozjaśnię atmosferę przywołując wspomnienie pracowe. Wprawdzie tam też się niefajnie dzieje ostatnio, ale klienci ratują mi życie. Zwłaszcza, kiedy nie wiedzą z kim rozmawiali, kiedy rozmawiali i o czym rozmawiali.

Klient: No, ta pani mi tak powiedziała, co tu pracuje.

Ptak Służbista: Tu pracuje kilka pań, może jakieś bliższe dane? Rysopis?

Klient, sięgając w zakamarki pamięci: No, taka młoda, ładna.

Ptak z mocą: Proszę pana, to mogła być każda z nas!

Kurtyna idzie się uczesać.

Piękny, słoneczny dzień, w BDS wielka impreza, tańce, hulanki, swawole i zdecydowanie za mało promocji cenowych, ale narodu kupa. Do Ptaka miotającego się na swym stanowsku pracy podchodzi klient, który przyjechał tylko napchać się na degustacjach czyli jaki tam z niego klient i bardzo musi coś powiedzieć.

Klient: Muszę pani powiedzieć, że przed tym waszym sklepem, to strasznie gównem śmierdzi!
Ptak: Tak, proszę pana. Specjalnie rozpyliliśmy aromat na dzisiejszą imprezę.

Kurtyna łapie się za głowę.


  • RSS